Ks. Stefan Wyszyski - "Duch pracy ludzkiej"

Ks. Stefan Wyszyski - "Duch pracy ludzkiej"

By odpowiedzieć sobie na pytanie, czym jest praca ludzka, należy sięgnąć - i do myśli Bożej i do życia ludzkiego. Zanim wejdziemy do świątyni pracy trzeba się jej przyjrzeć z różnych stron.

Księgi święte zawierają moc przeróżnych pięknych myśli o pracy. Szczególniej uwielbiają "pracę" Boga samego!

Czy można mówić o "pracy" Boga? - Mówił o niej Syn Boży: "Ojciec mój działa aż dotąd i ja działam". (Jan 5,17). Syn zna obyczaje Ojca.

Co więcej, jakgdyby własną pracę usprawiedliwia przykładem Ojcowskim.

Sam początek objawienia stawia nas wprost w obliczu pracy Boga. Księga Rodzaju przedstawia w 6 obrazach całość stworzenia świata, uwydatniając niestrudzoną działalność Bożą. Bóg jest początkiem wszelkiego działania, wszelkiego ruchu, pracy. Boże "niech się stanie" zawiera w sobie twórczą myśl i wykonanie zarazem. Od tego pierwszego poruszenia rozpoczyna się wszelki ruch, bez którego człowiek nic dokonać nie może.

Pomyślawszy światy odwiecznie, Bóg stał się początkiem i celem wszelkiego istnienia i wszelkiego działania. Odtąd wszystko cokolwiek się porusza, żyje, rośnie, rozwija się, - działa mocą zapożyczoną od Boga. Mówiąc językiem naszego wieku: cały świat, ze wszystkimi zjawiskami i siłami, ze wszystkimi mocami, które się nam ujawniają, wszystko to jest połączone z Bogiem jakimiś niewidzialnymi pasami transmisyjnymi, po których biegnie od Boga ku nam Jego moc i siła. Wszystko we wszechświecie działa Bożą mocą. Gdyby Bóg choć na jedną chwilę odmówił światu swych mocy wszystko pogrążyłoby się w martwocie i w cieniu śmierci.

Pochwała pracy Boga.

Przepięknie uwydatnia nam te myśli psalmista, w dobrze nam znanej pochwale pracy Bożej we wszechświecie. Nabierają one szczególnej wyrazistości w uczuciach naszych w uroczystość Zielonych Świątek. Świat cały ma swoje nieustanne Zesłanie Ducha świętego, przez które siedmiorakie dary spływają na tę ziemię, podtrzymując ją w bycie, przy życiu i działaniu.

"Panie, Boże mój, bardzoś się możnym okazał! Oblokłeś się w chwałę i ozdobę, odziany światłością jako szatą.

Ty rozciągasz niebo jako skórę, pokrywasz wodami wierzch jego, czynisz obłoki wozem, chodzisz na skrzydłach wiatrowych.

Czynisz z aniołów swoich wiatry, a ze sług Twoich ogień palący".

Wspaniały jest Bóg w pracach swoich, w dziełach rąk swoich, potężny w siłach, którymi się posługuje, tworząc je na swój użytek, dla wykonania planów swoich.

"Tyś ugruntował ziemię na podstawie jej, nie nachyli się na wieki wieków".

Wszystkie dzieła Boże są dokładne, doskonałe; wtedy, gdy On buduje nie poruszą się na wieki.

"Głębokości, jako szata odzienie jej, nad górami jej staną wody.

Na fukanie Twoje ucichną, ulękną się głosu gromu Twego.

Podnoszą się góry i zniżają się pola na miejsce, któreś im założył.

Położyłeś kres, którego nie przestąpią, ani się wrócą okryć ziemię".

Oto potężna moc Boża dźwiga wzwyż, z serca ziemi, szczyty górskie, roztaczając na nich chwałę swoją! Oto mocą woli swej żłobi doliny i rozpadliny górskie, rozkłada jak kobierce żyzne pola, porywając ku niebiosom morza wód, którymi zrosi urodzaje ziemskie. Oto myśl Boża, która przecudnie kształtuje oblicze Ziemi, przyozdabiając ją odblaskami swego piękna.

"Ty wypuszczasz źródła po dolinach, pośrodkiem między górami popłyną wody.

Będą pić wszystkie zwierzęta polne, osły dzikie czekać będą w pragnieniu swoim.

Nad niemi mieszkać będą ptaszki powietrzne, z pośrodku skał wydadzą głosy.

Ty pokrapiasz góry z wysokości swojej, z owocu dzieł Twoich nasyci się ziemia.

Ty sprawiasz, że siano rośnie dla bydła, a zioła na posługę człowieka, abyś wywiódł chleb z ziemi".

Boże prawo pracy.

Bóg sprawuje swoje rządy w świecie. On organizuje prawa świata. Według tych praw wszystko żyje z pracy rąk Bożych. Bóg nadaje ziemi moc przedziwną, że dostarcza pokarmu zwierzętom, że wydaje chleb człowiekowi. To wielka tajemnica ziemi, której żadna wiedza agronomiczna nie stworzy, chociaż z niej korzysta. Widzimy tylko tyle, że człowiek nic ziemi nie daje, a wszystko z niej czerpie.

"Wszystko to na Ciebie czeka, abyś im dał pokarm czasu swego.

Gdy im Ty dasz, będą zbierać, gdy otworzysz rękę Twoją, wszystko się dobrem napełnia.

Ale, gdy Ty odwrócisz oblicze, zatrwożą się, odejmiesz ducha ich i ustaną i w proch swój się obrócą.

Poślesz ducha Twego, a będą stworzone i odnowisz oblicze ziemi". (Psalm 103).

Oto obraz ogromnej, wielkiej, przewidującej, sumiennej, miłosnej pracy Bożej. Wszystko, co żyje jest z tą pracą związane, wszystko w bycie swym od niej uzależnione. Warto mieć stale ten obraz przed oczyma by nie przeceniać owoców własnej pracy. Człowiek bowiem nic nie tworzy, tylko przetwarza gotowe dary Boże. Jedynie Bóg działa i tworzy, we właściwym tego słowa znaczeniu: człowiek natomiast, jest współpracownikiem Boga, Jego pomocnikiem.

Bóg to stwarza warunki dla naszej pracy; praca nasza nie miałaby punktu wyjścia i oparcia dla siebie, gdyby Bóg nie przygotował darów, z których czerpiemy materiał dla nowej pracy. Oto, jak dalece praca nasza zależna jest od pracy Boga, od Bożej działalności nawet dziś, w wieku techniki, motorów i maszyn. "Ojciec mój działa aż dotąd..."

Bóg, sprawując Opatrzność swoją nad światem kreśli cały plan świata, w najdrobniejszych jego szczegółach, bezpośrednio sam stanowi nie tylko prawa ogólne, którymi świat ma być kierowany, ale i najmniejsze szczegóły. Ma przecież troskę o ptaki niebieskie i o każdy włos głowy naszej.

Wykonanie jednak swego planu w szczegółach powierza człowiekowi, istocie rozumnej, która z pomocą swej roztropności, ma współdziałać w doprowadzeniu wszystkiego stworzenia do wypełnienia całego zamierzonego planu Bożego. W tym celu Bóg przygotował człowieka do roli swego współpracownika, obdarzając go rozumną wolą, zdolną poznać i wykonać Boże zamierzenia. Bóg wskazał mu cel pracy i dał mu silne pobudki do niej.

Chrystus pracownik.

A najsilniejszą z nich zostawił w przykładzie Syna swego, którego posłał za świat, aby pełnił wolę Ojca i dał nam przykład posłuszeństwa Bogu. Działanie swoje Pan Jezus związał z działaniem Ojca: "Ojciec mój działa aż dotąd i ja działam". Pracę Ojca bliżej określa, nazywając Go gospodarzem, rolnikiem, oraczem.

Syn tak pracowitego Ojca, mając z Nim wspólną naturę, w Ojcu ma też moc działania. Jako człowiek, zapatrzony w przykład Boga, daje się pociągnąć tej samej ojcowskiej pracy. Ewangelie milczą wprawdzie o szczegółach życia Chrystusa Pana, od powrotu Jego ze świątyni Jerozolimskiej, - gdzie tak odważnie wszedł w "dzieła" Ojca swego, - aż do Chrztu. Ale zdradzają nam nieco tajemnicę tego okresu. Oto Chrystus kilkanaście lat życia swego poświęcił pracy fizycznej.

Opinia publiczna nazywa Chrystusa rzemieślnikiem i synem rzemieślnika. Jako domniemany syn Józefa, wzorem przybranego swego ojca uprawiał rzemiosło i drobne rolnictwo. Istniał bowiem zwyczaj w ówczesnej Ziemi św., że każdy drobny rzemieślnik, dla uzupełnienia swych skromnych środków utrzymania uprawiał niewielki kawałek ziemi, z którego czerpał najbardziej podstawowe środki żywnościowe. W życiu swoim zetknął się bardzo blisko z pracą rzemieślniczą i rolną. Poddał się wszystkim obowiązkom codziennej pracy, którą prowadził w warsztacie i na roli.

Zaświadcza o tym całe nauczanie Pana Jezusa. Zna On doskonale pracę na roli, nie z obserwacji, ale z bezpośredniego z nią zetknięcia się. Nieraz zapewne przyłożył rąk do pługa; nieraz motyką rąbał skalisty grunt; nieraz wychodził jako ten który sieje, siać nasienie swoje, nieraz widział jak ziarno, rzucane Jego dłonią padało na opoczyste i między ciernie i podle drogi i na ziemię dobrą - wydając różny owoc. Nie obca zapewne była Panu Jezusowi i praca w winnicy. Mówi przecież o jej szczepieniu, obcinaniu, okopywaniu, mówi o prasie, o wieży, o strażach i czuwaniach nocnych. Zbyt bliskie życia są te przypowieści ewangeliczne, by mogły wyjść z ust człowieka, który nie przeżył ich treści bezpośrednio.

Obracając się ciągle w środowisku ludzi pracy miał Pan Jezus gruntowną jej znajomość i szacunek dla niej.

W ostatnich czasach mówiono o ustanowieniu święta Chrystusa-Robotnika. Nic w tym nie byłoby sztucznego, żadnej przesady. Owszem! Nic bardziej bliskiego prawdy! Byłoby to tylko uczczenie tego wielkiego trudu, w którym Chrystus Pan uczył ludzi pracy, na własnym przykładzie.

W Chrystusowej szkole pracy.

Do pracy na niwie ewangelicznej dobrał sobie Chrystus Pan ludzi z tego samego środowiska, zwykłej, codziennej, ciężkiej pracy. Musiał mieć ludzi dobrze oswojonych z wysiłkiem, trudem, znojnym potem, walką. Wszyscy nieomal apostołowie, to rybacy, rodzaj ludzi odważnych, zaprawionych w walce z morzem, wodą, wiatrami, nocnym czuwaniem. Jezioro Genezaret było szkołą dla apostołów, na którym oswajali się z drogami apostolskimi, na szerokich morzach pracy, w Piotrowej łodzi. Ta łódź zamieni się w nawę Bazyliki Watykańskiej, a Piotr w jej sternika, Wzburzone fale, burza na morzu, całe wieki walk i prześladowań, cóż to dla nich nowego?! - Zmienia się tylko teren - i nic więcej! Kościół jest łodzią Bożą w której stwardniałe dłonie rybacze, krzepkie, bez lęku opierają się gwałtownym wichrom.

Oracz niebieski, syn oracza - Jezus, rybaccy uczniowie - to wspólna rodzina o starych tradycjach pracy. W takim gronie wypiastowany został kwiat - chrześcijańskiej pracy.

Ktokolwiek odczuł dobrze smak i ciężar pracy nie może jej mieć w pogardzie, I dlatego Kościół katolicki wprowadza nowe tchnienie w życie i środowisko pracy.

Znamienne: Po zmartwychwstaniu zastaje Pan Jezus uczniów swoich przy pracy. Wrócili do niej najspokojniej w świecie, nie przyszło im do głowy nawet coś nowego, jak dawna praca. Zbyt ją kochali, zbyt ich pociągała! W pracy pogrzebać chcieli cały swój ból po straconym Mistrzu.

Kościół a praca

Od takiej też pracy powołał ich Chrystus Pan do pracy w Kościele: "Odtąd już ludzi łowić będziesz": Ta bezpośredniość pracy fizycznej z pracą apostolską jest punktem wyjścia dla czci, którą zdobyła sobie praca w całym myśleniu chrześcijańskim, Jakżesz to jest nowe, w porównaniu z tradycją pogańską, tak przecież wszechwładną dotychczas.

Uczniowie Chrystusa nie zrywali całkowicie więzów z pracą. Przykładem św. Paweł. Choć wiedział dobrze, że "kto służy ołtarzowi z ołtarza żyje", jednak nie chciał obciążać ubogich wyznawców pierwszych gmin chrześcijańskich, i utrzymywał się sam pracą fizyczną, zdobywając chleb powszedni. Uporczywie też podkreśla on obowiązek pracy: "Niech każdy pracuje, robiąc to co dobre rękami swemi, aby miał skąd udzielić potrzebującym". (Ef 4,27).

W tradycji chrześcijańskiej zaznacza się też ten nowy obyczaj. Poganie odnosili się do wszelkiej pracy, nawet artystycznej, ze wzgardą. Pracę fizyczną uważali za niegodną człowieka. Była ona obowiązkiem niewolników. Nie mogła godzić się z wzniosłością umysłu wolnego - zbyt bowiem wiązała, krępowała, uzależniała i od siebie i od innych. Praca fizyczna jest szkodliwa - mówili - bo niszczy ciało i dlatego człowiek prawdziwie wzniosły nie może poddawać się przymusowi pracy, która jest wrogiem harmonii i piękna ciała ludzkiego. Uważano, że spustoszenie dokonane przez pracę w ciele, musi mieć zły wpływ na ducha ludzkiego.

Chrześcijaństwo i ten błąd obaliło. Ono to dokonało prawdziwego wyzwolenia i podniesienia pracy ludzkiej. Pierwsi chrześcijanie, nawet zamożni, wyznawali niekiedy swą przynależność do Kościoła przez pracę fizyczną. Wyznawali Chrystusa nie tylko słowem, ale i uczynkiem. Przecież "wiara bez uczynków martwa jest". Postawa ta zwalczyła niechęć świata pogańskiego do jakiejkolwiek pracy.

Co więcej, świat chrześcijański podkreśla doniosłość powiązania pracy duchowej z pracą fizyczną.

Widzimy to szczególniej w życiu zakonnym, które łączyło najwznioślejszą kontemplację z pracą ręczną.

Chrześcijaństwo przygotowało pole do dalszych reform społecznych w dziedzinie pracy. Dokonało wyniesienia pracy. Podczas bowiem, gdy dziś nawet uważa się pracę za smutną konieczność zdobywania środków do życia, chrześcijaństwo wiąże ją z Bogiem.

Z tego związku płyną wszelkie błogosławieństwa pracy: "Pracę rąk swoich pożywać będziesz, szczęśliwyś jest i dobrze ci będzie". (Ps 127). 

  NA POCZˇTEK ROZDZIAŁU  
POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNˇ POWRÓT DO MENU NAUCZANIE KSIˇŻKI SPIS TRE¦CI