Źródło:

Kościół święty w Polsce odprawia w tej godzinie Apel Jasnogórski. Przychodzimy do Ciebie, Pani nasza i Królowo, my - Twoi niewolnicy i pomocnicy. Stajemy wraz z Ojcem świętym, który zawierzył się Tobie całkowicie. Stajemy na progu kaplicy Jasnogórskiej i pragniemy przedłożyć Ci, Królowo Pokoju, nasze gorące prośby.

Twój Syn najlepsza Matko, spotkał się kiedyś z dziwną pokusą chleba. Nieprzyjazny duch wyczuł Jego potrzebę: Jezus był głodny po czterdziestodniowym poście. Podsunął Mu więc pragnienie: Powiedz, aby te kamienie stały się chlebem (Mt 4,3). Pan Jezus odpowiedział: Nie będziesz kusił. Panował nad głodem, nad potrzebą chleba. A jednak, Matko Twój Syn włożył w usta całej rodziny ludzkiej prośbę o chleb - Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj (Mt 6,11). My wiemy, Matko, że ogromne rzesze ludzi w tylu narodach łakną chleba. Ty, która przygotowałaś pokarm dla swojego Syna, na pewno cieszyłaś się, gdy spożywał chleb. Na pewno pamiętałaś, że karmiąc Go, przygotowujesz Pokarm dla ludzi, Pokarm Eucharystyczny. Twój Syn naśladował Ciebie, bo gdy widział głodne rzesze, nakazał uczniom swoim: Wy im dajcie jeść (Mt 14,16). I rozmnażał chleby. Co więc odsunął jako pokusę chleba, uwydatnił jako potrzebę chleba.

Zważ, Matko, ile dzieci pójdzie dzisiaj spać głodnych, płaczących z głodu. Może zasną ze znużenia, wyczerpane, wychudzone, wynędzniałe. A przecież Ojciec nasz niebieski wie, że tego wszystkiego pilno potrzebują małe dzieci i ludzie dojrzali. Dlatego przychodzimy do Ciebie z przedziwną prośbą: o chleb dla nich wszystkich. Kraje zamożne zamiast ludom wygłodniałym posyłać chleb, posyłają broń, amunicję, rakiety, bomby, granaty, najrozmaitsze energie niszczycielskie, które nie pożywiają, ale odbierają życie.

Królowo Pokoju! Sługa Twojego Syna, i sługa sług Bożych, Ojciec święty Jan Paweł II, który Tobie na Jasnej Górze oddał siebie i cały Kościół Chrystusowy, tak gorąco wołał w dniu I stycznia rozpoczynającego się roku 1980 o pokój. A my pragnęlibyśmy, najlepsza Matko, żeby świat nie posyłał rakiet i pocisków głodnym, ale by one przez ludzki rozsądek zamieniały się w chleb. To nie jest pokusa! Takiej "pokusy" Twój Syn nie odrzuci. Przeciwnie, obudzi sumienia narodów dostatnich, zasobnych, żeby przestały produkować broń.

Dzisiaj tyle narodów toczy wojnę i wysyła do siebie pociski, którymi godzi w przeciwnika z iście Kainową logiką. Matko Pokoju, która Synowi swojemu podsuwałaś pierś napełnioną mlekiem z nieba - jak mówi nam liturgia - spraw, niechaj w Twoich dłoniach te pociski które ludy zasobne wysyłają do głodnych, zamieniają się w chleb. Spraw, o Matko, ażeby te ciężkie rakiety, które ustawia świat, przemieniały się w pokarm dla ginących z głodu. Takie rakiety ustawiane wszędzie kierowane są już dziś do przyszłych wrogów na terenach nadmorskich i górskich. Europa, która nadal jest najważniejszą producentką broni, przygotowuje pociski i rakiety, gromadząc je wzdłuż Morza Śródziemnego. A niedaleko stamtąd tyle dzieci umiera z głodu!

Najlepsza Matko! Spraw, niech rakiety staną się bochnami chleba! Niech granaty i ciężkie szrapnele, przygotowywane przeciwko biednym ludziom, stają się pokarmem. Niech kule, którymi nabija się szybkostrzelne karabiny maszynowe, będą raczej słodyczą i karmelkiem dla dzieci wynędzniałych z braku cukru. Niech olbrzymie lotniskowce, które niosą setki samolotów bombowych, będą młynami, gdzie przygotowuje się ziarno na chleb dla głodnych. Niech narody zrozumieją swoją powinność: ułam chleba głodnemu, nakarm pragnącego. Niech przestaną się częstować śmiercionośnymi pociskami, niech raczej zajmą się łamaniem chleba, jak uczył Twój Syn w wieczerniku, w Emaus i nad Jeziorem Genezaret, gdzie tak hojnie obdarzył zmęczonych i spragnionych posiłkiem. Jakaż to wielka radość pożywić głodnego człowieka, o którym Ojciec nasz niebieski wie, że tego posiłku pilno potrzebuje.

Może nasze wołania w tej kaplicy, najlepsza Matko, są utopijne, ale dla Ciebie to nie jest utopia. Ty przecież jesteś Matką, a Matce Bóg dał piersi, które ona stale nosi ze sobą, aby pozostawały zawsze symbolem pożywienia, bo liturgia nazywa je ubera, czyli pełne. Zawsze jest jeszcze nadzieja na to, że one mogą pożywić, nakarmić. Niechby, Matko, cały ten wielki świat poczuł się macierzyński, powołany do obowiązku karmienia, żywienia. Niechby ucichły płacze głodnych i kwilenia wynędzniałych dzieci; niechby bolesny obraz wychudłych ciał dziecięcych zniknął już z tej ziemi. Przecież niejednym kosztownym lotniskowcem można by przez rok wykarmić liczebny naród, gdyby przywiózł zboże, gdyby ludzie nie zamieniali pieniędzy na ciężkie miliardowe składy, które nieraz idą na dno. Widział świat niedawno na olbrzymich polach zawalonych tankami, jak miliardowe sumy idą na marne, a ludzie umierają z głodu.

Niech się wzruszy Twoje macierzyńskie serce, Królowo Pokoju, i wyprosi światu innego ducha - ducha Słowa Przedwiecznego, ewangelicznej miłości, ducha pokoju, sprawiedliwości, przyjaźni Bożej, ducha żywicielstwa, karmienia, dzielenia się chlebem...

Przecież Kościół ciągle nas obdziela Ciałem Eucharystycznym, wziętym z Ciebie - Corpus natum de Maria Virgine. Matko, karmienie Eucharystyczne i karmienie przy stole tak blisko łączą się z Twoim posłannictwem, dla którego i Ciebie nazwano Matką.

Oto masz przed sobą naszą wielką prośbę, tak trudną do wypowiedzenia, bo niekiedy trzeba żywej wiary, aby nie zwątpić, że świat może się odmienić. Ale my wierzymy, Matko, że przez Twoją przyczynę śmiercionośny świat może stać się światem żywicielskim.

Składając tę prośbę w Twoje dłonie na zakończenie dnia, my - hojnie pożywieni przez Twojego i naszego Ojca niebieskiego, prosimy, ażeby więcej już nie umierały dzieci z głodu; aby już nie płakały matki bezsilne, że nie mają co dać dzieciom na pożywienie; aby nie było łez wyciskanych przez niedostatek i głód. O to Cię prosimy i to w imię Twojego Syna, który wzruszył się na widok głodnych rzesz i powiedział do uczniów: Wy im dajcie jeść.

Daj nam Matko, tak żywą wiarę, abyśmy mogli uwierzyć, że rodzinę ludzką da się nakarmić chlebem. Oczywiście, nie nakarmi się jej bombami i pociskami. Niechaj wszyscy uwierzą, że ludziom bardziej potrzeba chleba naszego powszedniego aniżeli amunicji. Składamy wraz z Ojcem świętym na progu Twojego sanktuarium jasnogórskiego tę prośbę: chleba naszego powszedniego wyproś wszystkim ludziom.

Pod Twoją obronę uciekamy się, Święta Boża Rodzicielko...

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ POWRÓT DO MENU NAUCZANIE HOMILIE